Zupy górą!

Zupy to ważny element diety Polaków. Regularnie pojawiają się na stołach, także u osób niebędących na diecie. Niemal połowa rodaków włącza je do swojego codziennego obiadu. I bardzo dobrze, przyklaskują eksperci od zdrowego odżywiania. Zupy są bowiem nie tylko smaczne czy różnorodne, ale przede wszystkim zdrowe. Dostarczają mnóstwa witamin, a wiele z nich jest niskokalorycznych. Jeżeli komuś do tej pory nie było po drodze z tym rodzajem potraw, powinien sięgnąć po książkę Królestwo zup. Adrianna Ewa Stawska-Ostaszewska i Ludmiła Stawska przedstawiają w niej tradycyjne i nieco zmodyfikowane pomysły na pierwsze obiadowe danie.

Zupa na zawołanie

Zaletą zup jest ich różnorodność. A także możliwość przygotowania ze składników dostępnych pod ręką. W pełnych pośpiechu czasach powodzeniem cieszą się przepisy błyskawiczne, do zrealizowania w góra trzydzieści minut. Z biegiem lat zwiększa się jednak zainteresowanie tak zwanym slow food. Autorki książki Królestwo zup postawiły odpowiedzieć na zapotrzebowanie osób z tych dwóch grup. Dzięki ich poradom łatwiej wejść do tytułowego królestwa. Nie każdy bowiem dobrze czuje się w gotowaniu zup. Niektórzy nie mają doświadczenia na tym polu, inni zniechęcili się po pierwszych niezbyt udanych próbach. W imię zdrowia i dobrego samopoczucia nie warto rezygnować z tych potraw. Na początku najrozsądniej sięgnąć po proste przepisy, a potem stopniowo je urozmaicać. To najlepszy sposób na przekonanie się nie tylko do smaku zup, ale również ich samodzielnego gotowania.

Przepisy na każdą porę roku

Królestwo zup pojawiło się na rynku w czerwcu, w czasie upalnej końcówki wiosny. Wraz z nastaniem lata warto sięgnąć po tę książkę szczególnie, ponieważ przybliży bogaty świat chłodników. Zup trochę zapomnianych we współczesnej polskiej kuchni. Szkoda, ponieważ ich przygotowanie nie wymaga dużo czasu, pozostają natomiast wartościowym źródłem witamin tak potrzebnych podczas upałów. Kiedy nastanie jesień, Adrianna Ewa Stawska-Ostaszewska i Ludmiła Stawska polecają zupy na bazie warzyw sezonowych. Zima to okres popularności cięższych, bardziej treściwych potraw na bazie mięsa. W Królestwie zup coś dla siebie znajdą też wegetarianie. Przepisy oparte na bulionach warzywnych to doskonała wiosenna opcja, zwłaszcza w okresie niedoboru podstawowych składników odżywczych.

Zupy wydają się niektórym potrawami skomplikowanymi w przygotowaniu. Nic bardziej mylnego. Wystarczy podejść do nich z garścią przydatnych informacji. Dotyczących nie tylko przygotowywania baz w postaci bulionów, ale też związanych stricte z procesem gotowania. Autorki Królestwa zup piszą o ciekawych patentach na łączenie składników i stosowaniu nowoczesnych akcesoriów.

Zbrodnia w Breslau

Obrazki z Breslau (Wrocławia) i innych polskich miast i miasteczek okresu belle époque już na stałe zrosły się z pisarstwem Nadii Szagdaj. Wszystkich, którzy lubią jej kryminały retro, zapraszamy na kolejną odsłonę przygód pani detektyw Klary Schulz. Piątą część jej historii przynosi tytuł „Nowe śledztwa Klary Schulz. Bella Donna”.

Mocne kryminały w kostiumie z epoki

Nadia Szagdaj urodziła się we Wrocławiu i bardzo jest związana z tym miastem oraz jego barwną historią. Choć z wykształcenia jest muzykiem, w dodatku o dość elitarnej specjalizacji (śpiew operowy), to odnalazła się w pisaniu i z nią właśnie związała swoją przyszłość. Spod jej ręki wychodzą stylowe kryminały, osadzone zwykle w przedwojennym Wrocławiu. Autorka odtwarza z wyczuciem scenerię i klimat odległej epoki, a przy tym pisze z ogromnym temperamentem, licząc się z wrażliwością współczesnego czytelnika. Trup w jej powieści ściele się gęsto i często, nie brak zawrotnych zwrotów akcji, fabuła zaskakuje, a opisywane zbrodnie okraszone są całą masą drastycznych szczegółów.

Wszystko to odnajdziemy w popularnej serii Kronik Klary Schulz, których pierwsza część ukazała się w 2013 r. Odtąd autorka regularnie wypuszcza na rynek kolejne książki tego cyklu, a ta, o której piszemy, jest już piątą z kolei. Ma w sobie wszystko to, co lubimy w pisarstwie Szagdaj – mroczne przestępstwo i klimatyczne, kostiumowe tło z początków XX wieku, z czasów belle époque.

Miejsce i czas akcji: Breslau, 1914

Wszystko zaczyna się od wystawnego wernisażu uznanego malarza Adolfa Ludemanna, Eleganckie towarzystwo zebrane w foyer galerii nie może się doczekać otwarcia wystawy obrazów mistrza. On sam niestety mocno się spóźnia, więc organizatorzy postanawiają zacząć bez niego. Nadchodzi wyczekiwany moment odsłonięcia najnowszego płótna mistrza. Wszyscy oczekują mocnych wrażeń i nie zawiodą się. Wrażenia naprawdę będą mocne, choć zupełnie inne od oczekiwanych. Bo gdy obraz zostaje odsłonięty, oczom zgromadzonych ukazuje się przerażający kolaż. Na płótnie umieszczono spryskane krwią fragmenty ludzkiego ciała – gałki oczne, język, genitalia…

W galerii w Breslau wybucha panika, a w tym samym mniej więcej czasie równie przerażających doznań doświadcza Klara Schulz, główna bohaterka książki. Jest daleko od domu, nad morzem, w Łebie, gdzie wyjechała lizać rany po utracie męża. Niestety, na spokój nie ma co liczyć, bo przerażający incydent z Breslau swój ciąg dalszy będzie miał w Łebie. Spacerując któregoś dnia przez piaski nadmorskiej plaży Klara natyka się na zwłoki, potwornie okaleczone ciało mężczyzny. Nie trzeba wielkiej ineteligencji, by się domyślić, że jest to ciało Ludemanna, które morderca próbował zmienić w ohydny kolaż. Klara pakuje rzeczy i wraca do Breslau, gdzie będzie próbowała rozwikłać zagadkę przerażającej zbrodni, która wstrząsnęła miastem.

 

 

Zło niepostrzeżenie wpełzło do domu… – „Opiekunka” Sheryl Browne

Nigdy do końca nie wiemy kogo wpuszczamy do swojego domu. Nie jesteśmy w stanie ocenić człowieka tylko na podstawie jego wyglądu, chociaż i z tego czasem potrafimy wyciągnąć różne wnioski – często prawdziwe, często mylne. Nie wiemy czy gość przekraczający próg naszego mieszkania ma dobre zamiary, bo uśmiech może być zręczną zmyłką. Tak postąpiła jedna rodzina, za szybko wpuszczając do domu „Opiekunkę”. Jak poradzić sobie ze złem, które niezauważalnie wkrada się do Waszego domu? Czy będziemy potrafili zareagować szybko i skutecznie?

Coś złego…

Życie zwykłej rodziny biegnie spokojnie, powoli i radośnie. Rodzina Cain’ów (mama: Melissa, tata: Mark) żyje z dnia na dzień, łapiąc każdą chwilę i wykorzystując ją jak tylko się da. To wokół nich toczy się główny wątek. W wielu książkach można spotkać się z głównymi bohaterami, którzy tworzą rodzinę i wokół nich nagle zaczyna dziać się coś dziwnego, coś złego. Można zatem uznać, że nie jest to oryginalny pomysł, chociaż dobrze wykonany. Wracając do Cain’ów. Rodzice jak to dorośli ludzie, prawie cały czas są zajęci. Mark jest policjantem, a jego żona stara się ze swoją firmą wyjść na prostą. Oboje muszą swoją pracę przynosić do domu, a wtedy tworzy się jeszcze większy harmider. Postanawiają więc zatrudnić opiekunkę, która zajmie się dziećmi pod ich nieobecność. Przyjęli do pracy Jade, dziewczynę, która zbyt szybko i zbyt łatwo złapała dobry kontakt z pociechami. Kiedyś na własnych oczach widziała jak płonie jej dom. Dlatego też szuka kontaktu z jakąkolwiek rodziną, by być przy kimś blisko, by czuć się potrzebną. Gdy Melissa  podupada na zdrowiu, w domu panuje coraz bardziej podejrzliwa atmosfera. Mark postanowił bliżej przyjrzeć się Jade i jej przeszłości. Nie podoba mu się to co odkrył. Ale chyba już jest za późno na pomoc…

Analiza powieści i gatunku samego w sobie

Opiekunka” ma w sobie nieco z dreszczowca i literatury obyczajowej. Z jednej strony straszy i wpędza w błędne koło napięcia i dreszczyku, a z drugiej mieści się w niej dosyć obszerna analiza życia rodzinnego i pogubienia się w wartościach oraz priorytetach. W książce możemy odnaleźć takie elementy jak zaskoczenie, specjalne ślepe zaułki, ukryte tożsamości, obraz skomplikowanych relacji rodzinnych, zagubienie, depresja, smutek, odrzucenie, poczucie bezpieczeństwa. Każda rodzina trzyma w sobie dużo mrocznych niedociągnięć, wad. Dzięki bardziej szczegółowemu opisowi odczuć Melissy i Clarka, możemy bardziej wczuć się w ich sytuację, lepiej ich poznać, polubić ich bądź znienawidzić. Sheryl Brown pokazała trudność funkcjonowania zwykłej rodziny. „Opiekunka” jest lekkim thrillerem, po który można sięgnąć zarówno rano, jak i w nocy. Najbardziej niepokojące jest to, że historia, która miała miejsce w książce mogłaby zdarzyć się naprawdę.